|
Stanis�aw Lem
Dzienniki Gwiazdowe Podr� Ostatnia
Prawie sze�� lat nie by�o mnie na Ziemi, kr��y�em bo
wiem od planety do planety w g�sto zamieszka�ym gwiazdozbiorze - Kasjopei.
Powr�t d�u�y� mi si� okropnie - wi�c przepisywa�em na czysto stosy notatek i
kwestionariuszy, uzbierane podczas pobytu na nie znanych nam dot�d globach.
Liczy�em, po wyl�dowaniu na Centralnym Kosmodromie Eurazjatyckim, na
powi�kszenie mego poprzedniego wdania Dziennik�w gwiazdowych dzi�ki nowym
trofeom, wi�c nie zwlekaj�c uda�em si� do mojego wydawcy. Tak zaabsorbowa�y mnie
zadziwiaj�ce zjawiska, kt�rych nie tylko biernym �wiadkiem by�em na �smym
Superksi�ycu alfa Kasjopei Y (a mo�e Eridana, gdy� przeci�g, powsta�y skutkiem
awarii wentylatora pok�adowego rakiety pomiesza� mi fatalnie notatki: robi� je
na lu�nych kartkach i zawsze zapominam z po�piechu o ich ponumerowaniu), tak
wci�� powraca�em my�lami do obcoplanetarnych do�wiadcze�, �e prawie w og�le nie
zwr�ci�em uwagi na aktualny wygl�d Ziemi. W�a�ciwie powinienem by� zreflektowa�
si� ju� zaraz po wyl�dowaniu, nawet zanim moja rakieta ostyg�a od
atmosferycznego tarcia: albowiem nie tylko to winno by�o zadziwi� mnie, i�
celnik, z uprzejmym u�miechem oddaj�c mi paszport, zarazem podstawi� mi nog�
(nie upad�em, albowiem drugi celnik podchwyci� mnie pod pachy), lecz ponadto �e
obaj byli ubrani raczej osobliwie. P�ci �adnego nie dawa�o si� rozpozna�,
poniewa� nosili bluzy mundurowe, przechodz�ce poni�ej pasa w co� na kszta�t
r�wnie� mundurowej sp�dniczki, ale nie byli kobietami, skoro obaj byli w�saci,
za� ten od podstawionej nogi mia� bokobrody.
Wiedz�c
wszak�e dzi�ki d�ugoletnim do�wiadczeniom do jakiego stopnia "wszystko si�
zmienia" w��cznie z obyczajami stroju, dopiero po drodze, w taks�wce,
przygl�daj�c si� ruchowi ulicznemu, z zastanowienia popad�em w zdziwienie, a ze
zdziwienia w os�upiaj�ce zdumienie: po sze�ciu latach na Ziemi nast�pi�y takie
przemiany, wobec kt�rych obrazy widziane na wszystkich Ksi�ycach Kasjopei
okazywa�y si� coraz bardziej banalne, zwyczajne, a nawet zaledwie godne
wspominkowej rekapitulacji. Powoli j��em wi�c segregowa� sobie w g�owie to, co
widzia�em na ulicach - a by�o tego sporo. Po pierwsze, wygl�da�o na to, i�
rzeczywi�cie m�czy�ni - o ile to BYLI m�czy�ni - nosz� obecnie sukienki, a co
najmniej szarawary podobne do sp�dnic. Po wt�re, niewiasty na og� albo
porusza�y si� w spodniach, albo w futrach si�gaj�cych prawie do ziemi, za� na
g�owach mia�y co� takiego, czego nie jestem w stanie okre�li� inaczej jak
przywo�uj�c wyobra�enie zastyg�ego ogrodu zoologicznego z r�nymi zwierz�tkami -
miniaturami. I wreszcie za znaczn� liczb� ludzi gnali jacy� inni, trzymaj�cy w
gar�ciach siatki na motyle: przynajmniej tak mi si� wydawa�o. Uzmys�owi�em
sobie, �e nie powinienem po prostu uda� si� - jak mia�em pierwotnie zamiar do
hotelu: wypada�o raczej zasi�gn�� wiedzy o ca�okszta�cie zasz�ych podczas mojej
nieobecno�ci przemian kultury, obyczajowo�ci i, last but not least, polityki,
a�eby unikn�� pope�nienia jakiej� gafy. Warto mo�e zauwa�y�, �e wst�pne
wywiadywanie si� o lokalny obyczaj jest kosmiczn� norm� dla ka�dego astronauty,
jakim od lat jestem, lecz nigdy dot�d, b�d�c na Ziemi czy te� powracaj�c na
Ziemi�, owej metody wst�pnego informowania si� nie stosowa�em: widocznie
nadszed� jednak i na ni� obecnie czas.
Jak pewno
wiecie wszyscy, kt�rzy na pami�� niemal znacie, bo�cie ju� tyle razy czytali
moje reporta�e planetarne zebrane w Dziennikach gwiazdowych, m�j przyjaciel
profesor Tarantoga ma ca�y szereg kuzyn�w o raczej ekscentrycznych
zainteresowaniach. I tak ten, kt�ry mia� mi doradza�, gdzie mog� sp�dzi�
wakacje, jest kolekcjonerem wszystkich �wiatowych napis�w (graffitti) na
klozetowych �cianach. Inny, kt�rego te� pozna�em, kiedym si� na nasz ziemski
Ksi�yc zamierza� wyprawi�, zajmuje si� archeologi� antropologiczno-kulinarn�,
czyli stara si� doj�� tego, kto, kiedy, jak i dlaczego odkry� szpinak, szparagi,
kalarep�, a zw�aszcza 695 sposob�w przerabiania twarogu t� w�a�nie, dzi�
Francuzom znan� dobrze, metod� daj�c� setki i setki ser�w. Ale mnie by�
potrzebny inny, trzeci kuzyn Tarantogi, gdy� jego konikiem, a bodaj�e i pasj�
by�a MODA, w jej najrozmaitszych odmianach i przemianach historycznych. Poda�em
wi�c szoferowi adres tego trzeciego kuzyna i dobry traf chcia�, �em go zasta� w
domu. Mieszka on penthousie na dachu kolosalnego wie�owca: sam dach jest
przekszta�cony w subtropikalny sad, za� gospodarz powita� mnie w rodzaju altany
i wprowadzi� zaraz do mieszkania, poniewa� dzie� by� mimo sierpnia (na p�nocnej
p�kuli Ziemi wi�c w lecie) raczej ch�odny. Samo mieszkanie na kim�, kto
odwiedzi je po raz pierwszy, robi znaczne i osobliwe wra�enie, poniewa�
wszystkie �ciany, ale nawet sufity, s�u�� ekspozycji wielkich portret�w -
folder�w przedstawiaj�cych osoby obojga p�ci, odziane wedle historycznych epok w
togi, fraki, krynoliny, bikini, pantalony, napoleo�skie buty z chlewami do
po�owy uda, a nawet osobne pomieszczenie dziwny kuzyn po�wi�ci� wy��cznie
koszulom po�miertnym, a te� innym postaciom odzie�y, w jakie kiedykolwiek �ywi
odziewali zmar�ych. Jednak�e gospodarz, pragn�c niechybnie podnie�� i ociepli�
nastr�j naszego, spotkania, wprowadzi� mnie do gabinetu, w kt�rym, jak mo�na si�
by�o przekona� na pierwszy rzut oka, prowadzi� studia zupe�nie nowe: wyda�o mi
si�, i� w og�le ju� teraz zacz�� stroni� od badania zmian mody, poniewa� doko�a
wisia�y obrazy dinozaur�w, tyranozaur�w, iguanodon�w, plezjozaur�w, za� na
biurku sta� na rozstawionych czworakach tricerapots, a raczej jego du�y model.
Okaza�o si� jednak, �em si� myli�, kuzyn Tarantogi widz�c bowiem moje
zaskoczenie, rzek� od razu:
- Ach nie, kochany panie
Tichy, zajmuj� si� nadal tym samym zjawiskiem, jakiemu po�wi�cam �ycie od
m�odo�ci. Studiuj� MODY, tyle �e obecnie s� to nie mody stroj�w, lecz budowy
istot �ywych. Nikt jako� przedtem nie zwr�ci� uwagi na to, �e w rozmaitych
epokach geologicznych ewolucja posuwa�a si� skokami: ot, dajmy na to w epoce
jurajskiej modne by�o poruszanie si� g��wnie na DWU nogach - sp�jrz pan tylko na
te gady strusiopodobne, albo na tyranozaura - a dopiero potem przysz�o do
czworaczego bytowania istot, z kt�rych najpierw uformowa�y si� czworor�kie, jak
ma�py, a potem takie jak my. To ciekawe, ale ja nie przypisuj� sobie palmy
pierwsze�stwa, je�li chodzi o owo odkrycie (�e niby ewolucja by�a w milionach
lat MODYSTK�), to wykry� Larwin pospo�u z Weinsteinem. Ale niech�e pan powie
wreszcie, czym mog� panu s�u�y�? Spogl�daj�c na ustawiony w k�cie szkielet
m�odego atlantozaura, spyta�em, co si� w�a�ciwie dzieje, czy raczej co si� sta�o
podczas mojej nieobecno�ci.
-To du�o r�nych zmian -
zauwa�y�. - Nie wiem, od czego zacz��. Mo�e mi pan pom�c, podsuwaj�c obrazy,
kt�re szczeg�lnie pana zadziwi�y?
- Bo ja wiemy
Dlaczego m�czy�ni ubieraj� si� jak dawniej kobiety i na odwr�t? Dlaczego jedni
faceci goni� innych z siatkami na motyle? Dlaczego...
- Przepraszam, �e panu przerw� rzek� - ale nie za du�o
pyta� naraz. To, co wzi�� pan za siatki na motyle, to s� w rzeczywisto�ci
elektroniczne czepce Radiovirtual Reality. Mianowicie Internet, czyli te sieci
elektronicznej ��czno�ci, kt�re pan na pewno pami�ta z lat dawnych, uleg�y
zarazem prywatyzacji i podzia�owi wedle praw komercjalnych rynku: mamy obecnie
oko�o szesnastu, a mo�e i wi�cej Koncern�w, jak Worldnet, Cybernet,
Metropolitan, Sexotics, Bordelicity i tak dalej: nie spami�tam wszystkich.
Staraj� si� naturalnie zwi�ksza� poda� i poniek�d popyt na swoje us�ugi. Po
ulicach biegaj� akwizytorzy usi�uj�cy przechwytywa� cudzych klient�w dla swojej
sieci albo inspektorzy, podpatrywaniem elektronicznym (e-peeping) kontroluj�cy,
do czy jej sieci pod��czeni s� przechodnie albo tak zwani sieciarze...
- Czy to znaczy - spyta�em - �e to ju� jest powszechn�
mani�?
- To znaczy - u�miechn�� si� kuzyn, - �e to
jest mod� panuj�c�, poniewa� nast�pi�o kompletne rozdzielenie tak zwanego
dzieciosprawstwa od kopulatorystyki.
- A co to jest
kopulatorystyka?
- Dawniej by� to seks, ale on nie
s�u�y� prokreacji. Tego zwi�zku ju� nie mamy, kochany panie.
- To sk�d si� bior� dzieci? Do bociana wracamy czy
jak?
- Nie. Kto chce mie� dziecko, idzie do
inseminatorium.
- Aha. Sztuczne zap�odnienie...
- Nie ca�kiem. Wybiera si� z katalogu typ dziecka,
sposobem, jakim si� dawniej typ auta wybiera�o, czyli wybiera si� GENOM.
- To znaczy wybiera kobieta
- Niekoniecznie. Pod naciskiem feministek dosz�o do
zmiany ustaw i metod: obecnie i m�czyzna mo�e mie� dziecko, tyle �e trzeba je
ci�ciem cesarskim urodzi�, ale dla wsp�czesnej chirurgii to drobnostka. Napije
si� pan czego�? Mo�e whisky? Bia�y Ko�?
- Ch�tnie -
odpar�em, gdy� czu�em potrzeb� pokrzepienia si� po tych us�yszanych nowinkach.
Gospodarz przycisn�� sobie do skroni ma�� metalow� p�ytk�.
- Wo�am mego robota - wyja�ni�. Jako� robot wszed�,
ale na tacy zamiast butelki i kieliszk�w ni�s� dwa m�otki i ma�� siekierk�.
Kuzyn Tarantogi nawet specjalnie nie zwlekaj�c i nie wdaj�c si� w �aden dialog z
blaszanym s�u��cym, schyli� si� tylko, spod swojego fotela wydoby� co� na
kszta�t srebrnego colta i jednym sztychem p�omiennego promienia obr�ci� robota w
kup� szmelcu, za� wiruj�cy nad ni� dym i wo� czadu niezw�ocznie wessa� okr�g�y,
rozwarty w suficie otw�r.
- Ju� dawno zauwa�y�em, �e
ten m�j butler wymaga remontu, ale niestety nie mia�em na to czasu, tak mnie
zafrapowa�y ostatnie wyniki studi�w nad reptyliami permu - z tymi s�owami kuzyn
Tarantogi podszed� do szafki �ciennej i osobi�cie wr�czy� mi szklaneczk� whisky.
Poniewa� nie by�em ca�kowicie pewny, czy ta szafka te� troch� nie zwariowa�a,
nie �mia�em pi�, dop�ki gospodarz nie �ykn�� p�ynu pierwszy. - Wi�c co mi pan
radzi robi�? - spyta�em. - Nie �ycz� sobie by� z�apanym w �adn� sie� wirtualnej
rzeczywisto�ci. Mo�e pan wie nawet, gdzie dopadn� profesora Tarantog�?
- Obawiam si�, �e profesora poch�on�a ostatnio jaka�
agenturalna sie� mrukn�� kuzyn. Podrapa� si� po �ysinie. - Bo wie pan, pocz�tki
by�y mi�e, lecz koniec �a�osny. Ja tu mieszkam nie tyle przez smog, ile dlatego,
�e chroni� mnie przed fantomatyzacj� zapory elektroniczne...
- Niczego nie zauwa�y�em...
- Na tym polega rzecz, �eby niczego nie zauwa�a�. M�j
stryj - bo profesor to m�j stryj - nie chcia� stosowa� �rodk�w antysieciowych...
- Wie pan co - rzek�em - to wszystko razem, co JU�
us�ysza�em, podnosi mi w�osy na g�owie, ale prosz�, niech pan obja�ni mnie
dalej. Co si� dzieje z tym, kogo z�api� w sie�?
- To
zale�y. G��wnie jest, wie pan, tak, drogi panie Tichy - prosz� zachowa� zimn�
krew - �e walka toczy si� na wielu frontach naraz. Sk�d si� teraz dzieci bior�,
ju� pan troch� wie. Tylko troch�, poniewa� i dziewicy, i bez wszelkiej
intymno�ci, i bez gwa�tu i erotyki mo�na zrobi� dziecko. Jak? Na przyk�ad przez
e-mail albo telefonicznie.
- To straszne!. - rzek�em.
- Dlaczego? - spyta� kuzyn Tarantogi z
zainteresowaniem. - Po prostu wyszukuje pan w spisie, czyli Katalogu Gen�w
odpowiedni dla pana celu czy gustu genom, koduje pan go na semodemie, wprowadza
go pan ONLINE i szuka pan odpowiedniej istoty do zap�odnienia. Z kobiet� jest
zawsze wygodniej, to prawda. Za to kobiety maj� si� bardziej ani�eli m�czy�ni
na baczno�ci. Pocz�cie poprzez telefon by�o uprzednio do�� skomplikowane, ale
odk�d wprowadzono semodemy i spermodemy, to b�ahostka.
- Mo�na zap�adnia� bezkarnie?
- Najpierw trzeba udowodni�, �e osoba zap�odniona tego
sobie nie �yczy�a. Powsta�a odmiana adwokatury
antynatalistyczno-antykoncepcyjnej. Zreszt� ja da�em sobie wmontowa� w m�j
telefon i w telewizor na wszelki wypadek, ekrany filtrowo-ochronne. Mnie nikt
nie zap�odni, prosz� pana! Szkoda trudu... - zawo�a� triumfalnie. - Ot� m�wi�em
panu o r�nych formach walki. Zap�odnienie przez spermodem istotnie jest
karalne, ale niech�� ci��ow� trzeba, niestety, udowodni�, a to nie jest zawsze
�atwe. Osobn� rzecz� jest sieciowe podziemie, czyli akty fantomatyzacji
kryminalnej, domena okupowana przez r�ne gangi, mafie i osoby dzia�aj�ce w
pojedynk�, jak dawniej terrory�ci...
- Co ci sieciowi
�ajdacy robi�?
- To dziecinnie proste. Inna rzecz, �e
prawie zawsze ostateczny cel tych wyst�pk�w jest materialny, finansowy po
prostu. Dajmy na to, obrabiaj� pana umys� tak, a�eby pan wyda� kod swojego konta
bankowego albo wystawi� czek in blanco, albo podarowa� dom, mieszkanie, akcje,
diabli wiedz� co, a pan to b�dzie robi� s�dz�c, �e k�adzie pan sw�j autograf na
ksi��ce mi�o�nika - czytelnika... M�wi� tak przyk�adowo tylko. Ale rzecz idzie
bardziej zawi�ym tropem, powiedzmy, �e pan nie ma maj�tku, tylko zamo�n� ciotk�
albo innego spadkodawc�, wi�c "dostroj�" pana tak, �eby pan albo osobi�cie, albo
per procura tamt� osob� ukatrupi�... Pan wybaczy, ale ju� tak �wiat jest
urz�dzony, �e ilo�� wyst�pk�w, jakich mo�na si� dopu�ci� z sieci�, jest
gigantyczna. I to wszystkie "podziemne". Natomiast legalnie tocz� si�, jakem
m�wi�, walki konkurencyjne, wie pan: tego prawo zakaza� nie mo�e, przecie�
kapitalizm stoi konkurencj�...
- A dlaczego jest mi
coraz zimniej? spyta�em mo�e troch� nie do rzeczy, bo nie wiedzia�em, czy krew
�cina mi si� w �y�ach od zas�yszanego, czy naprawd� robi si� coraz ch�odniej.
- Ano tak - odpar� m�j gospodarz. Prosz� spojrze� na
horyzont z �aski swojej, to si� pan przekonasz... Spojrza�em wi�c z wysoko�ci
wie�owca, na kt�rym sta� penthouse i zauwa�y�em w oddali b��kitnawe l�nienie.
- Co� tam b�yszczy, ale co? - spyta�em. - Lodowce -
odrzek� krewny Tarantogi. - Bo klimat si� ociepla, uwa�a pan? Ju� od dawna
synoptycy spostrzegli, �e im cieplej si� robi, tym zimniej.
- Co� pan, przecie� to si� sprzeciwia logice...
- Jak pan uwa�a. Meteorologowie umiej� to wyja�ni�.
Mam nawet nagrane wyja�nienie jednego dobrego fachowca... Chce pan pos�ucha�?
- Wola�bym ko�uszek - odpar�em. - Co mi pan na koniec
radzi, �ebym robi�?
- Na pana miejscu czym pr�dzej
wyprawi�bym si� na powr�t w Kosmos u�miechaj�c si� dobrotliwie, wyjawi�
gospodarz. - Bo je�eli pan zamierza po�y� na Ziemi d�u�ej, niezb�dny b�dzie dom
porz�dnie ekranowany, komputer do �adnej sieci nie pod��czony, gdy� teraz nie
spos�b ruszy� klawisza, �eby ca�e hordy wirus�w nie lecia�y do software'u i nie
rujnowa�y hardware'u. A mo�e si� pan o�eni� na przyk�ad z siostr� jakiego�
by�ego hackera: taki szwagier m�g�by s�u�y� panu ochron�...
- Nic nie rozumiem. Jak to "o�eni� si�"? Teraz, kiedy
pan sam m�wi� mi o telefonicznym dziecior�bstwie, ma��e�stwa dalej s� aktualne?
- I pewno. A kto panu b�dzie towarzyszy� w �yciu?
Niekt�rzy wol� co prawda bez�enne ok�ady...
- Jakie
zn�w "ok�ady"?
- Z dziewczynek. Dwie - trzy nieletnie
dziewczynki w ��ku na noc...
- To� to zboczenie,
pedofilia...
- Sk�d znowu. To nie jest zwi�zane z
seksem. Abisag i kr�l Dawid z Biblii, z Ksi�gi Kr�l�w - Stary Testament
dok�adnie o tym prawi�, nie pami�ta pan? Ten obyczaj wr�ci� i umasowi� si�, tyle
�e, nie b�d�c kr�lem, musi pan za takie ok�ady p�aci�. S� agencje wynajmuj�ce
dziewczynki, a zreszt� to i tak ca�kiem zb�dny ekspens, poniewa� sieciowe
dziewcz�ta w dowolnym wieku, o dowolnych ukszta�towaniach, na dowolny czas mo�e
pan mie�, trzeba tylko zosta� abonentem jakiej� solidnej firmy gwarantuj�cej
aseksualno��...
- Ile warta jest taka gwarancja
aseksualno�ci?
- A, to ju� jest zupe�nie inna
historia. Faktycznie wi�kszo�� abonent�w, jak donosi prasa, nadu�ywa "ok�ad�w",
lecz i zbereze�stwa udowodni� nie jest �atwo. Policyjna obyczaj�wka ma z tym
kolosalne k�opoty, poniewa� obrona sprowadza si�, kr�tko m�wi�c, do twierdzenia,
�e za to, co si� z kimkolwiek albo z kt�r�kolwiek robi w stanie
sfantomatyzowania, tak samo nie mo�na prawnie by� �ciganym jak za tre�� marzenia
sennego... uwa�a pan?
- Ale przecie� tre�� mojego
marzenia sennego nie zale�y ode mnie, od mojej woli. - O, to si� pan o p� wieku
cofn�� w s�owach. Teraz nu�e pan sobie tre�� snu ustali� za pomoc� �ykni�cia
odpowiedniej pigu�ki, ale za �ykanie nasennej pigu�ki tak�e si� nie odpowiada
karnie... Nawet by� niedawno proces pewnego mego znajomego, kt�ry zam�wi� tak�
odmian� feminotoniny kopulatrycznej, a�eby noc po nocy �ni� o trwa�ym wsp�yciu
z kr�low� Nawarry, ale skazany nie zosta�.
- Dlatego,
�e �adnej kr�lowej Nawarry nie ma?
- Teraz nie ma, ale
ongi� by�a. Nie, nawet za poligamiczne sny si� nie odpowiada. Wie pan, w ko�cu o
wszystkim decyduje rynek, tak zwana niewidzialna d�o� rynku. Pigu�ki s� po
prostu ta�sze ni� program wirtualnej rzeczywisto�ci, program mo�na sprawdzi�,
natomiast jak dot�d tego, co pan wyprawia z Abisag (nie jest pan takim starcem w
ko�cu, jakim by� w Biblii kr�l Dawid) sprawdzi� nie mo�na. Powiem panu tyle: w
bilansie najbardziej zosta�a poszkodowana przez post�p naukowo-techniczny
PROSTYTUCJA realna. Ona si� najzwyczajniej JU� nie kalkuluje. Zreszt� to samo
b�dzie dotyczy�o i wojen: �o�nierz zrobotyzowany jest NA RAZIE dro�szy wci�� od
�ywego cz�owieka ubranego w mundur i powo�anego do armii, lecz elektronika staje
si� coraz ta�sza...
Podzi�kowawszy mojemu rozm�wcy za
wtajemniczenie w now� rzeczywisto�� realn� i wirtualn�, uda�em si� prosto do
antykwariatu, w kt�rym naby�em kompletny pancerz rycerski z XVI wieku i ju� w
pancerzu poszed�em do hotelu. Jako� moim wygl�dem nikt w recepcji szczeg�lnie
zaskoczony si� nie okaza�. Rozumowa�em tak: jak wiadomo, fantomatyzacja zachodzi
dzi�ki pod��czeniu cz�owieka, to znaczy jego m�zgu, do komputera, niekoniecznie
na miejscu: mo�e zaj�� i na du�� odleg�o�� drog� radiow�. W ka�dym razie m�zg z
programem wirtualnym ��czy elektryczno��, kt�ra musi zosta� doprowadzona do
zmys��w. Ka�dy �adunek elektryczny sp�ywa jednak wy��cznie po POWIERZCHNI
metalowej, czy ni� jest pancerz, czy beczka, czy auto. Ten tak zwany fenomen
klatki Faradaya gwarantuje pasa�erom samochod�w, produkowanych z metalowej
blachy, zupe�ne bezpiecze�stwo nawet w przypadku uderzenia pioruna. Tak wi�c w
pancerzu od pod��czenia do legalnej czy podziemnej fantomatyzacyjnej aparatury
powinienem by� sta� si� w stu procentach zabezpieczony i gdzie� b��dzi�a mi
nawet w g�owie my�l o pancernej pi�amie oraz o �azience wy�o�onej blach� ze
wszech stron. Poniewa� jednak robi�o mi si� w moim pancerzu coraz niewygodniej,
zw�aszcza �e mi w restauracji hotelowej wci�� opadaj�ca przy�bica cholernie
utrudnia�a posi�ek, porz�dnie rozejrzawszy si�, przesiad�em si� w k�t, i tam, po
zdj�ciu he�mu, spo�y�em zup� rakow�, befsztyk, frytki i lody z kremem
ananasowym, kt�rego nie znosz�, ale by�o mi ju� w�a�ciwie wszystko jedno.
Telefon profesora odpowiada� wy��cznie g�osem automatycznej sekretarki, wi�c
z�o�y�em wizyt� przewodnicz�cemu senackiego komitetu NASA do spraw
pozaziemskich. By� to w miar� uprzejmy starzec, za� wizyt� uzgodni�em uprzednio,
zadzwoniwszy do jego sekretarki. By�a wyj�tkowo przystojn�, mo�e nawet pi�kn�
dziewczyn� i �al mi si� jej zrobi�o, i� w takiej epoce telefonicznego
dziecior�bstwa i pozaerotycznych ma��e�stw, a zatem w czasie bezmi�o�ci przysz�o
jej �y�. Powiedzia�em to panu Johnsonowi, kiedy jej nie by�o. Zarazem nawiedzi�a
mnie my�l, rodzaj pytajnej zagadki, kt�ra ju� niejednokrotnie przychodzi�a mi do
g�owy: dlaczego mianowicie nie wszystkie kobiety s� PI�KNE? Jak to mo�e by�, �e
seksualny dob�r, czyli selekcja oparta na kryteriach g��wnie chyba cielesnych,
zw�aszcza w pradawnych czasach, kiedy w og�le mowy nie by�o, to znaczy jeszcze
praludzie nie m�wili, a je�li zaczynali m�wi�, to nie by�o o czym (co zreszt� w
du�ej mierze do dzisiaj si� zachowa�o jako relikt epoki jaskiniowej), nie
doprowadzi�a do wymarcia niewiast o nogach niekszta�tnych, krzywych, o twarzach
odpychaj�cych, o biustach koszmarnych, o nie mniej brzydkim zapleczu i tak
dalej, wskutek czego pozosta�yby przy �yciu i zape�nia�y miasta i wsie wy��cznie
kobiety tak urodziwe jak te, kt�re (raczej rozebrane) mo�na ogl�da� w�a�ciwie
tylko na fotografiach w PLAYBOYU w "Gallery", w "Hustlerze" i na filmach jako
gwiazdy filmowe; w �yciu czasem te�, ale do�� rzadko? Mister Johnson wys�ucha�
mnie nie bez uwagi i zauwa�y� najpierw, �e selekcja dzia�a�a zapewne
dwustronnie: nie tylko m�czy�ni wybierali dla siebie bogdanki, ale na odwr�t
te�, tj. kobiety nie wszystkich m�czyzn by�y gotowe aprobowa�, za� ponadto w
jaskiniach z pewno�ci� by�o bardzo ciemno. Jak wiadomo, elektryczno��
wynaleziono jako �r�d�o �wiat�a zaledwie gdzie� w XIX wieku. To cz�ciowo
przypad�o mi do przekonania, lecz nie ze wszystkim. Gdy�my w�a�nie obaj j�li
�ywo dyskutowa�, a�eby ustali�, czy w og�le istnieje tylko jeden kanon urody
kobiecej, sekretarka w��czy�a si� w rozmow� televoxem: kto�, jaki� facet,
kt�rego nazwiska nie dos�ysza�em, chcia� si� z panem Johnsonem zobaczy�
niezw�ocznie. Mr Johnson s�ysz�c to usi�owa� wysun�� szuflad� z biurka, lecz
zaci�a si� i ju� drzwi odmyka� w�a�nie si� zacz�y, kiedy szuflada niemal
wyrwana wyskoczy�a, za� w d�oni zacnego przewodnicz�cego b�ysn�� wielki czarny
BLASTER. Jako� go�� okaza� si� rzeczywi�cie nieproszonym natr�tem, poniewa�
ni�s� obur�cz du�� sie� metalow�, co widz�c, da�em w mig nura pod biurko.
Rozleg�y si� wystrza�y i �omoty. Wyjrzawszy spod biurka, od razu si�
zaniepokoi�em, poniewa� faceta z sieci� nie by�o, jakby si� pod ziemi� czy
raczej pod pod�og� zapad�, natomiast Mr Johnson by� w pokoju wprawdzie dalej,
ale sta� si� znacznie ni�szy, jako te� odziany w jak gdyby bardziej lu�ne
ubranie, a co gorsza pod jego nosem pojawi� si� ni st�d ni zow�d w�sik.
Przeczuwaj�c co� niedobrego, uszczypn��em si�, ale te� natychmiast poj��em, i�
tak prymitywnym sposobem stanu mej jawy nie zdo�am okre�li�. Albo JU� by�em
sfantomatyzowany, albo nie. Jedyn� rzecz�, jaka mi przysz�a do g�owy, by�o
dokona� czego� zupe�nie nie na miejscu, nies�ychanego, wr�cz niepodobnego do mej
z gruntu przyzwoitej i kulturalnej natury.
Na pocz�tku
spyta�em Johnsona, jak si� nazywa. Johnson odpowiedzia�, co mog�o by� albo
prawd�, albo udawaniem. Wypad�em wi�c do pokoju, w kt�rym siedzia�a przy
telefonie sekretarka i bez pardonu j��em molestowa� j� seksualnie, w nadziei, �e
da mi co najmniej po twarzy, dzi�ki czemu przekona�bym si�, �e nadal trwam na,
jawie rzeczywistej, a nie wirtualnej. Jednak ta �liczna dziewczyna zamiast da�
mi po g�bie za sexual harassement si�gn�a po torebk� i spyta�a ch�odno i
rzeczowo, czy od razu udamy si� do hotelu czy te� raczej pierwej wsp�lnie
spo�yjemy kolacj�. Poinstruowany w kwestiach kopulatorycznych przez kuzyna
Tarantogi, prawd� m�wi�c zbarania�em. Przygoda zapowiada�a si� ca�kiem
staro�wiecko i zarazem niewinnie, je�eli znajdowa�em si� w g��binach fikcji
nale�ycie zaprogramowanej, ale mimo wszystko ch�tna reakcja dziewczyny wzbudzi�a
odmienny typ mego niepokoju: przecie�, pomy�la�em, wspania�y ze mnie m�czyzna,
by� mo�e taki, o kt�rym marzy�a od dawna. Tote� na wszelki wypadek wymin��em j�,
stoj�c� ju� z torebk� w r�ku, i spojrza�em na d�ugi szereg grzbiet�w ksi��ek w
biblioteczce podr�cznej poza plecami sekretarki. Przeczyta� zd��y�em kilka
tytu��w, jak Kopulanci, Poliseks, Teoria kopulistyki wsobnie neutralnej,
Pami�tnik Ignacego Kopulatrycego, reszty nie zd��y�em, gdy� Mr Johnson pojawi�
si� w drzwiach.
- Niech pan to natychmiast przeczyta!
- zawo�a�, podaj�c mi jaki� maszynopis. Ju� nic nie rozumia�em. Na pierwszym
arkuszu, kt�ry mi poda�, widnia� napis: ZJAWA SFANTOMATYZOWANEGO IJONA NA
TICHEGO. To by�o silne. Podni�s�szy g�ow� zobaczy�em, �e Mr Johnson zaczyna
zdejmowa� marynark�, a co gorsza, sekretarka, od�o�ywszy torebk�, r�wnie� j�a
si� rozbiera�. Bielizna jej by�a bia�a jak �nieg. Widz�c, jak szuka sobie na
plecach zatrzasku biustonosza, jednym susem rzuci�em si� w okno i polecia�em z
24 pi�tra na d�. Nie potrafi� orzec, czy skok m�j, zasadniczo instynktowny, by�
rozs�dny czy nie. Do�� na tym, �e nie wiem, dzi�ki czemu si� uratowa�em. Faktem
jest jednak, i� napisa�em to, co napisa�em powy�ej, czyli skok z du�ej wysoko�ci
nic nie zaszkodzi�. Od czasu do czasu przep�ywa mi wszak�e przez umys�
refleksja, �e mog�em przez okno wyrzuci� Mr. Johnsona, natomiast z t� �liczn� i
ch�tn� sekretark� zosta� sam na sam. To by�a wirtualna rzeczywisto�� - owszem!
Ale c� by zdo�a�a mi zaszkodzi�? Mo�e sta�oby si� najzupe�niej odwrotnie: tym
bardziej �e nie wiem, czy pisz� te s�owa naprawd�, czy te� to mi si�, jedynie
wydaje. Niepewno�� bytowa spowodowana inwazj� nowej techniki w ludzkie �ycie
mo�e prowadzi� do fatalnej frustracji. I kto mi powie teraz, czy straci�em
okazj� czy te� raczej uratowa�em si� - ale przed czym w�a�ciwie? Zgubi�em nawet
numer telefonu Tarantogi i jego kuzyna, a to jest ju� ostatecznie z�y znak.
Po oddaniu w antykwaryczny komis pancerza, poniewa�
nie by�em ju� w stanie w nim wytrzyma�, ca�y posiniaczony od wewn�trznych �rub,
nit�w i kant�w (jak wytrzymywali w takich blachach �redniowieczni faceci, to mi
zagadka, z kt�r� b�d� si� mo�e innym razem pora�), a tak�e przyg�uch�y od
nieustaj�cego zgrzytania i trzeszczenia zawias�w (zw�aszcza w nagolennikach i na
krzy�u), pojecha�em do hotelu i kaza�em sobie faksowatym inter- albo eksternetem
przekaza� zaleg�� poczt� z domu. Skrzynka by�a tak wypchana reklamowymi
broszurami modem�w, spermodem�w, nikodem�w oraz innych druk�w, �e dopiero pod
sam koniec przegl�dania pocztowego chaosu trafi�em na dwa bardziej sensowne i
poniek�d istototne wydruki. Pierwszy by� wezwaniem do urz�du �ledczego, jako i�
zosta�em przez sekretark� Mr. Johnsona oskar�ony o indecent exposure oraz sexual
harussment. Kobieta, jak wiadomo, zmienn� jest (la donna e mobile), ale dla mnie
s�dowe wezwanie stanowi�o pierwszy sygna� pobytu na normalnej jawie, za� w tym
stanie rzeczy utwierdzi� mnie jako dokument ostatni wyci�g z mojego konta
bankowego, donosi� bowiem, i� kto�, pos�uguj�c si� podpisanym przeze mnie
czekiem, opr�ni� moje konto doszcz�tnie. Obie te wiadomo�ci, natury kryminalno
- s�dowej i finansowej, wprawi�y mnie w nastr�j pe�en optymizmu. Cogito ergo
sum: aby ju� wi�cej ani d�u�ej nie ryzykowa�, niezw�ocznie postanowi�em
wystartowa� w drog� powrotn�, gdy� na wszystkich razem wzi�tych Ksi�ycach
Kasjopei nikt nawet o Internetach nie s�ysza�, a co do kanibali, to wprawdzie
ludo�erstwo kwitnie tam intensywnie, lecz cz�owieka ziemskiego nikt nie tknie,
ani roso�u na nim nie upichci, poniewa� po pierwsze ich liturgia kulinarna tego
nie zezwala, a po wt�re uwa�aj� ludzi za jadowitych, a zatem stuprocentowo
niejadalnych. By� mo�e ujrz� jeszcze kiedy� kt�rego� z kuzyn�w profesora
Tarantogi, ale tylko wtedy, gdy on si� na Kasjopei pojawi.
powr�t |
|